Wersja twojej przeglądarki jest przestarzała. Zalecamy zaktualizowanie przeglądarki do najnowszej wersji.


4. Nowy porządek świata - ambicje funkcjonariuszy Kościoła

 

Drugie tysiąclecie chrześcijańskiego świata zaczęło się od dużego bałaganu w Kościele, dlatego XI wiek zwykło się nazywać - za kardynałem Baronio (1607) - „seculum obscurum”. Papiestwo tego wieku żyło wyłącznie intrygami i wewnętrznymi walkami, morderstwami i gwałtami, w które wmieszani byli papieże i antypapieże oraz liczne stronnictwa rzymskie. Symbolicznym obrazem tych czasów może być ekshumacja zmarłego papieża Formozusa (891-896) przez jego następcę Stefana VI (896-897). Papież ten nakazał wykopać swego poprzednika spoczywającego w grobie od dziewięciu miesięcy, następnie polecił, aby posadzić go w szatach papieskich na tronie i odbyć nad nim sąd. Po odbyciu sądu odcięto zmarłemu palec, którym za życia zwykł błogosławić, a ciało wyrzucono do Tybru. Krótko po tym zajściu rozwścieczony tłum wdarł się na Lateran i wrzucił papieża Stefana do lochu, gdzie został zamordowany.

 

Wieki przełomu tysiącleci nie przyniosły nic konstruktywnego w Kościele. Historycy z podziwem opisują te czasy, wyliczając liczne przestępstwa, nadużycia władzy papieskiej, skandale obyczajowe kościelnych dostojników, które to - o dziwo - nie wzruszyły autorytetem urzędu papieskiego. Działo się tak, ponieważ od czasów Augustyna przyzwyczajano wiernych do rozróżniania urzędu i piastującego ten urząd człowieka, do oddzielania osobistej godności i urzędowej władzy, do rozróżniania pomiędzy osobą a instytucją. Liczyło się tylko to, co obiektywne, bez znaczenia stawało się to, co subiektywne. Głównym zadaniem tej tezy było zwyczajne odwracanie uwagi od nadużyć hierarchów i całego kleru. Do dziś istnieje w szeregach kościelnych funkcjonariuszy przekonanie o istnieniu tzw. „łaski stanu”, a więc pewnej mocy z góry, która pomaga piastować kościelny urząd mimo intelektualnej ułomności i moralnej nędzy urzędnika. Stąd najbardziej parszywy purpurat domagał się czci i uznania, ponieważ – jak twierdzono - uprawniał go do tego urząd.

 

Historia pokazuje, iż Kościół w sposób doskonały opanował sztukę przejmowania władzy i majątku w chwili, kiedy sytuacja polityczna stawała się napięta i prowadziła do konfliktu. Nie inaczej było w X wieku, kiedy to za cesarza Ottona Wielkiego (936-973) próbowano odtworzyć potęgę cesarstwa za czasów Karola Wielkiego (768-814). Wówczas Otton - w atmosferze rozbicia cesarstwa - oparł się nie na zwaśnionych między sobą książętach, którzy rządzili w powstałych po rozpadzie cesarstwa drobnych państewkach, ale właśnie na służalczych biskupach i opatach, których mianował zarządcami podległych mu księstw. W ten sposób podporządkował sobie Kościół, którego słudzy byli zobowiązani pod przysięgą wspierać cesarza militarnie, gospodarczo i politycznie, a w zamian mogli cieszyć się względną ideologiczną suwerennością, licznymi majątkami i władzą. Taki stan rzeczy trwał na Zachodzie właściwie do czasów sekularyzacji, którą zapoczątkował w 1803 roku Napoleon.

 

Otton mało interesował się moralnym stanem Kościoła, ponieważ jego intencją było odnowienie siły i znaczenia cesarstwa a do tego celu ważne było wsparcie papiestwa i kościelnej hierarchii. W 962 roku papież Jan XII (955-963) koronował Ottona na cesarza, a ten obiecał potwierdzić sfałszowaną darowiznę Konstantyna. Dla Ottona nie było ważne, że Jan XII, który został papieżem mając jedynie 16 lat, i który jako pierwszy przy przejęciu władzy w Kościele zmienił swe imię (Oktawian), że ten papież przez całe lata był cynicznym władcą, zamienił Lateran w pałac rozwiązłości i miejsce wyzbyte wszelkiej obyczajowości. Dopiero po licznych skandalicznych wydarzeniach mających miejsce po opuszczeniu Rzymu przez cesarza, po złamaniu przez papieża ślubu wierności cesarzowi, Otton wrócił do Starego Miasta, zwołał synod i odwołał Jana XII, który krótko wcześniej zdołał uciec. Jego następcą ustanowił Leona VIII (964-965), człowieka świeckiego, który w ciągu jednego dnia otrzymał wszystkie święcenia.

 

Do stworzenia nowego porządku świata, w którym Kościół miał odgrywać ważną rolę, w sposób szczególny przyczynili się mnisi X wieku, którzy odwoływali się do ideałów pierwotnego Kościoła. We Francji istniała wspólnota klasztorna w Cluny założona w 910 roku, która stała się kolebką ukierunkowanej na papiestwo reformy klasztornej opartej na trzech postulatach: zachowanie surowej reguły benedyktyńskiej, przeprowadzenie reorganizacji gospodarki klasztorów oraz uwolnienie się spod jurysdykcyjnego jarzma episkopatu i zachłannych biskupów, a podporządkowanie się bezpośrednio papieżowi[i]. Papież próbował wzmacniać swoją władzę i powołując się na dekrety soboru w Nicei rozdawał tzw. przywileje papieskie, wśród których najbardziej kontrowersyjna stała się egzempcja klasztorów spod władzy biskupów. Wiele klasztorów przyłączyło się do reform z Cluny i otrzymywało od papieża ów przywilej „niezależności”, za który musieli oczywiście odprowadzać odpowiednie kontrybucje do Rzymu. Praktyka ta trwa właściwie do dziś, zmieniając nieco na przestrzeni czasu swoją formę i nazwę, ale pozostając wciąż jednym z najbardziej lukratywnych interesów papiestwa. Papiestwo i mnisi wspierali się nawzajem. Zanim centralizm stał się domeną papiestwa, był on praktyką w klasztorach spod znaku reformy z Cluny, gdzie obowiązywało surowe podporządkowanie się klasztorów centralnej władzy zakonnej oraz równoczesna nadrzędność duchowej władzy. Im bardziej myśl reformatorska z Cluny wchłaniana była przez jedenastowieczny kler, tym wyraźniej reforma klasztorna stawała się reformą całego Kościoła bazującą na dwóch filarach: surowej dyscyplinie (walka z szeroko rozpowszechnioną starą tradycją kapłańskich małżeństw) oraz uwolnieniu struktur Kościoła od niekanonicznych wpływów świeckich (walka z symonią – handlem urzędami kościelnymi).

 

Nowy porządek świata tworzony przez kościelną reformę wspierany był również przez niemieckich królów. Henryk II (972-1024) zapalony zwolennik Cluny wspierał reformę Kościoła i w sporze dwóch papieży opowiedział się za Benedyktem VIII, który koronował go później na cesarza. Jednak dopiero Henryk III (1039-1056) zdołał przeprowadzić skuteczną reformę papiestwa, kiedy podczas rywalizacji i równoczesnego rządzenia trzech papieży nakazał zwołać synod w Sutri i Rzymie, a następnie odwołał wszystkich trzech: Benedykt IX, który papieżem został jako osiemnastolatek i wiódł rozwiązłe życie, został odwołany w Rzymie; Sylwester III, antypapież, który za 1000 sztuk srebra zrezygnował z urzędu na korzyść Jana Gracjana, swojego krewnego, został odwołany w Sutri; Grzegorz VI, Jan Gracjan, został odwołany w Sutri a następnie wypędzony. Henryk III nominował wówczas na papieża biskupa Suitgera z Bambergu, który po wyborze przybrał imię Klemensa II. Kolejnych trzech papieży również nominował cesarz, który konsekwentnie wspierał reformę papiestwa, przyczyniając się nieświadomie do powstania największego wroga cesarstwa.

 

Reforma papiestwa została sfinalizowana przez krewnego Henryka III, papieża Leona IX (1049-1054), który nie tylko zreformował rzymski kler, ale jeżdżąc po Italii, Francji i Niemczech wpływał na tamtejsze synody. Wszędzie walczył z symonią i lansował celibat kleru. Wzmocnił on wpływy papiestwa poprzez powołanie swoistego senatu papieskiego - gremium złożonego z kardynałów wspierających reformę Kościoła (pierwotnie najważniejsi reprezentanci rzymskich kościołów). Powoływał ich nie tylko spośród rzymskiego kleru ale również spośród duchowieństwa z drugiej strony Alp (Humbert, Fryderyk z Lotaryngii, Piotr Damiani, Hildebrand). W ten sposób papiestwo stało się reprezentatywną instytucją, która poprzez swoich delegatów mogła wywierać wpływ w delikatnych sprawach dotyczących polityki w całej Europie. Owo kardynalskie gremium składające się z wybitnych i wysoce inteligentnych ludzi postanowiło zbudować nowy porządek w świecie, który miał być wynikiem odgórnej rewolucji, restauracji staro-kościelnego porządku. Uważano wówczas, że jedynie poprzez niezmącone i konsekwentne akcentowanie prymatu papiestwa można odnowić kler i Kościół, a następnie wprowadzić nowy, „chciany przez Boga” porządek w świecie. Temu celowi powinny służyć wszelkie dostępne środki: niewyczerpany fundus pseudo-izydoriańskich dekretaliów, rozbudowany rzymski aparat zarządzania, kolegium kardynalskie, nowy rodzaj poselstwa i reprezentacji w innych krajach – krótko mówiąc, nowy rzymski system.

 

Wielką przysługę tej idei uczynił Humbert z Silva Candida (1006-1061), który był najbardziej zaufanym doradcą papieża, wybitnym mówcą, zgrabnym pisarzem, prawnikiem i teologiem. W pismach, które pozostawił po sobie, przestawia cały polityczno-kościelny program mający na celu zbudowanie i utwierdzenie rzymskiego systemu władzy. Humbert był drugim człowiekiem w Rzymie, autorem niezliczonych pism i bulli papieskich, teoretykiem papieskiej polityki. Promował i głosił główne tezy rzymskiego systemu: a) papiestwo jako pierwsza i apostolska stolica jest źródłem i normą wszelkiego prawa kościelnego, najwyższą instancją, która wszystkich może osądzać, choć sama nie może być przez nikogo sądzona; b) relacja papieża do Kościoła podobna jest do tej, jaką ma zawias do drzwi, fundament do reszty domu, źródło do strumienia, matka do pozostałej rodziny; c) relacja Kościoła do państwa jest jak relacja słońca do księżyca, duszy do ciała, głowy do pozostałych członków.

 

Powołując się na autorytet apostoła Piotra Humbert walczył dostępnymi mu środkami o wolność Kościoła, którą rozumiał jako niezależność od władzy świeckiej - szczególnie przy wyborze biskupów. Do celu dążył przez likwidację niezależnych od Rzymu Kościołów germańskich oraz zakazanie symonii i konkubinatu. Symonię postrzegał jako odpłatne przekazywanie urzędów kościelnych przez świeckich - kwestia ta przerodziła się w długotrwały spór o inwestyturę. Konkubinatem było dla niego każde małżeństwo księży. Żona księdza stawała się konkubiną a każde dziecko księdza było nielegalne, pozbawione wszelkich praw w Kościele. Taki stan rzeczy spotkał się w naturalny sposób z wielką krytyką księży, szczególnie w Niemczech. Humbert był więc wiernym papieżowi pragmatykiem i niepohamowanym propagandzistą rzymskiego systemu. On to przyczynił się w sposób bezpośredni do rozłamu Kościoła w 1054 roku. Po śmierci został pochowany z wszelkimi honorami na Lateranie. Jego następcą, kontynuatorem jego zamysłu i polityki, stał się młody administrator, finansista i skuteczny polityk - Hildebrand. Hildebrand był najpierw legatem papieskim, potem archidiakonem i w końcu papieżem, który z wielką energią zaczął realizować program Humberta.

 

Po 600 latach kłamstwo stało się programem i zostało zgrabnie zrealizowane - oparty na apostole Piotrze prymat biskupa Rzymu stał się faktem. Hildebrand wyposażony w niezliczone dokumenty i dekretalia stworzył prymat władzy papieża oparty na organizacyjno-historycznym fundamencie. Odbyło się to wbrew biskupom, Kościołom lokalnym oraz wiernym, do których należeli również królowie i cesarze. W XI wieku nauka Augustyna została wcielona w życie i wykorzystana do utwierdzenia władzy monarchy Kościoła, rzymskiego biskupa, władcy nad całym Kościołem zachodnim.

 

Hildebrand po wyborze na papieża przybrał imię Grzegorza VII (1073-1085). Historycy podają, że był on człowiekiem niewysokim i raczej brzydkim, ale za to głęboko przekonanym do swoich racji i prawd wiary, które bezkrytycznie przyjmował a z całą surowością sprzeciwiał się każdej formie odstępstwa od nich. Ludzi dzielił na należących do Boga i do diabła. Był szorstki wobec swych przyjaciół i bardzo surowy wobec swych wrogów. Piotr Damiani, nie wiele mniej łagodny kardynał, nazywał Grzegorza VII „świętym diabłem”. Z jego imieniem wiąże się ściśle tzw. reforma gregoriańska oraz spór o inwestyturę[ii]. Grzegorz VII i jego aparatczycy głosili mistykę posłuszeństwa, która osiągała duchowe oraz instytucjonalno-kościelno-prawne rysy. Yves Congar wyraził to słowami: „Być posłusznym Bogu oznacza być posłusznym Kościołowi, a to zaś oznacza być posłusznym papieżowi”[iii]. Od tej pory posłuszeństwo wiernych wobec papieża i Rzymu staje się kardynalną cnotą, a wydawanie i egzekwowanie rozkazów wszelkimi środkami - rzymskim stylem i metodą władzy. Grzegorz VII już w drugim roku swego pontyfikatu w 1075 napisał „Dictatus Papae” - 27 tez o prymacie papieskiej władzy. W dokumencie tym objawia się świadomość papieża o swojej misji oraz teoria obalenia dotychczasowego ewangelicznego obrazu Kościoła. W dokumencie tym papież ukazany jest jako monarcha posiadający wszelkie prawa i wszelką władzę, któremu winni posłuszeństwo wszyscy członkowie Kościoła. W tezach tych konflikt z władzą świecką był niemalże zaprogramowany, a według papieża władza ta stała po stronie diabła. Dictus Papae chce uświadomić wszystkim trzy zasadnicze idee, które opierają się na tezie, iż papież jako następca Piotra posiada daną mu przez Boga „plenitudo potestatis” (pełnię władzy), będącą podstawą wszelkich prawnych prerogatyw. Papież jest według tego nieograniczonym Panem Kościoła: nie tylko stoi ponad wszystkimi wiernymi, biskupami i klerykałami, ale również ponad wszystkimi Kościołami lokalnymi, regionalnymi czy narodowościowymi oraz ponad soborem. Papież jest najwyższym Panem świata: jemu podlegają wszyscy książęta oraz sam cesarz, którego należy uznawać za człowieka grzesznego. Papież poprzez przyjęcie urzędu i dzięki zasługom Piotra jest natomiast bez żadnej wątpliwości człowiekiem świętym: stąd Kościół rzymski jako założony przez Boga nigdy się nie mylił i w przyszłości nie może się mylić. Owe tezy stanowiły najdokładniejszy prawny opis prymatu papieskiej władzy przed ogłoszeniem w 1870 roku najgłupszego dogmatu w historii Kościoła – dogmatu o nieomylności papieża.

 

Grzegorz VII prowadził agresywną politykę wewnętrzną i zewnętrzną. Wewnątrz Kościoła tępił żonatych księży, uznając ich pracę za nieważną i zachęcając wiernych świeckich do bojkotu ich posługi i protestu. W polityce zewnętrznej dążył on do nowego porządku w kwestii relacji władzy duchowej do władzy świeckiej. W wiedzionym przez niego sporze o inwestyturę chodziło w istocie o to, komu ma podlegać kler i jego majątek. Przedstawicielem władzy świeckiej był wówczas niemiecki król Henryk IV (1056-1106). Grzegorz VII zwołał w 1075 roku synod, na którym ponowił zakaz udzielania przez osoby świeckie kościelnych urzędów, wysyłając tym samym ostrzegawczy znak do króla, który nie zamierzał rezygnować z tej praktyki. Za mianowanie biskupów zagroził mu anatemą (wykluczeniem z Kościoła). Henryk IV nie czekał długo z odpowiedzią i w 1076 roku na synodzie w Worms ulegając kiepskiemu doradztwu swoich popleczników ogłosił odwołanie papieża, tak jak to zwykli czynić jego poprzednicy. Błędem okazała się jednak próba obalenia papieża na odległość. Kilka tygodni później papież zwołał ponowny synod i ogłosił ekskomunikę króla, zdjęcie go z tronu oraz suspensę wszystkich biskupów, którzy wybierali króla - o ile nie odwołają swojego poparcia dla Henryka IV. Szeregowi wierni zostali zwolnieni przez papieża z wierności królowi. Biskupi zakłopotani o swoją władzę i swoje majątki postanowili zdradzić króla i wymusić na nim poddanie się papieżowi. Henryk IV ruszył więc w najsroższy czas zimy razem ze swoją młodą żoną i dwuletnim synem w drogę do papieża przez Alpy. Papież przebywał wówczas u swej przyjaciółki w Canossie, u księżnej Matyldy z Toskanii. Król pojawił się przed zamkiem w Canossie 25 stycznia 1077 roku i w pokutnym stroju prosił przez trzy dni o łaskę papieża. Dzięki namowom księżnej i arcyopata Hugona z Cluny, ojca chrzestnego Henryka, został on przyjęty przez papieża i zwolniony z ekskomuniki. Godność królewska została wprawdzie Henrykowi przywrócona, ale równocześnie została ona odarta z jej sakralnego charakteru. Canossa stała się swoistego rodzaju przewrotem w kwestii równowagi władzy świeckiej i duchowej.

 

Ekskomunika Henryka IV spowodowała wojnę domową w Niemczech, której skutkiem było pojawienie się antykróla Rudolfa ze Szwabii popieranego przez papieża. Grzegorz VII ponownie ekskomunikował króla Henryka IV w 1080 roku, jednak nie zdołał pozbawić go tronu. Antykról - poplecznik papieża, zginął w walce, a król ze swej strony powołał na papieża arcybiskupa Rawenny (Klemensa III) i wraz z armią wyruszył do Rzymu. Dopływ pieniędzy do skarbca Grzegorza został zablokowany, papież utracił wpływy wśród rzymian i ci stanęli po stronie króla. W 1084 roku Klemens III został uroczyście intronizowany w Bazylice św. Piotra a król Henryk IV koronowany na cesarza. Grzegorz VII uciekł do Engelsburga, gdzie znaleźli go i oswobodzili Normanowie, potomkowie Wikingów. Przybyli oni wraz z Grzegorzem do Rzymu i w ciągu trzech dni doszczętnie splądrowali miasto. Grzegorz VII musiał uciekać na południe Italii, gdzie osiadł w Salerno. Rok później zmarł w opuszczeniu ze słowami na ustach: „Kochałem sprawiedliwość i nienawidziłem bezprawie, dlatego umieram na wygnaniu”. Mimo porażki, ów nielubiany papież - który nie doczekał się w średniowieczu ani miarodajnej biografii ani godności ołtarzy - miał duże oddziaływanie na losy i strukturę Kościoła. Zamiast chrystianizacji Kościoła i świata zapoczątkował on romanizację Kościoła i chrześcijaństwa.

 

W tej perspektywie powstaje dziś zasadne pytanie o sens istnienia instytucji Kościoła katolickiego: czy ów odczłowieczony rzymski system ma prawo istnieć i powoływać się w swym niepohamowanym dążeniu do władzy w Kościele i świecie na apostoła Piotra, pierwotny Kościół i samego Jezusa? Czy słudzy tej kościelnej machiny mają prawo wykorzystywać naiwność i niewiedzę wiernych, czy raczej powinni szczerze i jasno przyznać, że ich inspiracją jest władza cesarzy i bizantyjskich cezarów oraz dzieła frankońskich fałszerzy, a nie Ewangelia i postawa Jezusa Chrystusa? Czy nie powinni oni pozostawić wiernym wyboru, aby po poznaniu prawdy o Kościele mogli samodzielnie zdecydować czy pozostać w kościelnych strukturach czy też po prostu odejść z zakłamanej wspólnoty?

 

Takie pytanie nasuwa się nie tylko po pobieżnej obserwacji współczesnego Kościoła ale również po dogłębnej analizie dogmatów i dyrektyw Kościoła, które miały formować społeczeństwa i narody. Wiele tych twierdzeń budzi dziś co najmniej uśmiech i politowanie dla ich autorów, choć powinny stać się przyczynkiem do solidnej oceny i osądu kościelnych instytucji i ich przywódców. Z 1215 roku pochodzi zobowiązanie władz świeckich do zwalczania wszelkich herezji i nauk niezgodnych z nauczaniem Kościoła katolickiego. Zobowiązanie to ogłosił na soborze laterańskim IV papież Innocenty III (1198-1216), który zasłynął również ze swych ambicji do bycia jedynym pośrednikiem między Bogiem i ludźmi, mającym wyłączne prawo do ingerowania nie tylko w sprawy kościelne ale także w kwestie polityki między narodami. Ten sam papież zatwierdził soborowe zalecenie, aby żydzi i muzułmanie żyjący pośród chrześcijan nosili wyróżniające ich oznaki - żółte naszywki i żółte czapki. Innocenty IV (1243-1254) zasłynął między innymi z wydania bulli „Ad extirpanda” w 1252, w której to zaleca stosowanie tortur i głodzenia wobec wszelkich heretyków odrzucających katolicką wiarę. Bonifacy VIII w swojej bulli „Unam Sanctam” z 1302 roku formułuje twierdzenie „extra ecclesiam nulla salus” i wprowadza do kanonu prawd wiary notę, iż posłuszeństwo biskupowi rzymskiemu jest konieczne do zbawienia. Leon IX (1513-1521) zaaprobował w 1513 roku postanowienie soboru laterańskiego V o zakazie druku i wydawania ksiąg bez zezwolenia władzy kościelnej - za złamanie tej zasady groziła ekskomunika. W roku 1559 utworzono indeks ksiąg zakazanych, który zatwierdził papież Pius IV (1559-1565) na soborze w Trydencie w 1562 roku. Pius VI (1775-1799) napisał w 1791 roku list do biskupów francuskich zatytułowany „Quod aliquantulum”, w którym potępia francuską konstytucję wprowadzającą wolność religijną i określa ją jako „skandaliczne prawo”. W tym kontekście warto by zachęcić polskich historyków do zbadania roli papiestwa i jego polskich aparatczyków w upadku konstytucji 3 maja z 1791 roku. Dużym zdumieniem mogłaby się okazać konkluzja, że to przez egoistyczne działanie polskich hierarchów zaprzepaszczono historyczną szansę jaką dawała wspomniana konstytucja.

 

Rok 1846 to koniec panowania papieża Grzegorza XVI (1831-1846), który przed śmiercią zdołał jeszcze wydać encyklikę „Mirari vos” o liberalizmie i indyferentyzmie religijnym. W encyklice tej potępia ideę rozdziału Kościoła od państwa, co budzi dziś analogię do dążeń islamistów chcących wprowadzić państwo szariatu. Współcześni politycy w Polsce z pewnością chętnie zastosowaliby się do ówczesnej zachęty papieża skierowanej do władz świeckich, aby ta wspierała Kościół: „niech te nasze wspólne chęci i troski o całość Kościoła i państwa wspierają swoją pomocą i potęgą najmilsi w Chrystusie synowie nasi monarchowie, mając na uwadze, że otrzymali władzę z nieba, nie tyle w celu rządzenia światem jak ku obronie Kościoła. Niech pilnie rozważają, że cokolwiek się czyni dla zachowania Kościoła, czyni się to razem dla utrwalenia ich własnego rządu i pokoju, owszem, najpierw niech popierają sprawę zbawienia niż państwa” (nr. 23). Myśl tę kontynuował i rozwijał Pius IX w swej encyklice „Quantra cura” z 1864 roku, w której zapisał: „Kościół katolicki z postanowienia i nakazu swego Boskiego Założyciela winien, bez żadnych przeszkód, aż do skończenia świata wpływać, tak na poszczególnych ludzi, jak też na narody, ludy i ich władców... szalonym pomysłem [jest], że wolność sumienia i kultu jest własnym prawem każdego człowieka... A nadto, że obywatele mają prawo do wolności w każdej dziedzinie życia, które nie może być ograniczane przez jakąkolwiek władzę, czy to świecką̨ czy to kościelną̨... władza królewska udzielona została nie tylko po to, aby władać nad światem, ale szczególnie po to, aby bronić Kościoła“. Ów nowy porządek świata forsowany przez Kościół nie znalazł na szczęście wielu zwolenników w Europie. Polska stanowi tu jednak swoisty wyjątek, który zapodział się w procesie historycznej ewolucji. I trudno przypuszczać, żeby w myśleniu i działaniu polskich hierarchów mogło się coś zmienić. Warto jednak nie ustawać w modlitwie o odmianę chorych struktur i o uleczenie intelektualnej zapaści ludzi Kościoła. Słowa Romana Brandstaettera zawarte w jednym z jego poematów zdają się kumulować w sobie tęsknotę współczesnego człowieka, który żyjąc chrześcijańskimi wartościami z niesmakiem obserwuje Kościół:

 

„…i wybaw nas 

od głupoty udającej mądrość, 
od kłamstwa udającego prawdę, 
od ślepoty udającej dalekowzroczność, 
od chamstwa udającego obrażoną godność, 
od fanatyzmu udającego wiarę, 
od brudu udającego czystość, 
od nienawiści udającej miłość, 
od niewoli udającej wolność, 
od obłudy udającej szczerość, 
od pychy udającej pokorę, 
od warcholstwa udającego odwagę, 
od szatana, który mówi nie, a myśli tak, a mówiąc tak, myśli nie”[iv]



[i] E. Sackur, Die Cluniacenser in ihrer kirchlichen und allgemeingeschichtlichen Wirksamkeit bis zur Mitte des 11. Jahrhunderts, Halle 1892/94. G. De Valous, Le monachisme clinisien des origines au XV siècle. Vie intérieure des monastères et organisation de l’ordre, Paris 1935. A. Chagny, Cluny et son Empire, Lyon 1949. E. Werner, Die gesellschaftlichen Grundlagen der Klosterreform im 11. Jahrhundert, Berlin 1953. A. Brackmann, Zur politischen Bedeutung der kluniazensischen Bewegung, Darmstadt 1955. H.E.J. Cowdrey, The Cluniacs and the Gregorian Reform, Oxford 1970. N. Hunt, Cluniac Monasticism in the Central Middle Ages, London 1971. J. Wollasch, Mönchtum des Mittelalters zwischen Kirche und Welt, München 1973. R.G. Heath, Crux imperatorum philosophia: Imperial Horizons of the Cluniac Confraternitas, 964-1109, Pittsburgh 1976. J. Köhler, Politik und Spiritualität. Das Kloster Hirsau im Zentrum mittelalterlicher Reformbewegungen, München 1991.

[ii] H. Kämpf, Canossa als Wende. Ausgewählte Aufsätze zur neueren Forschung, Darmstadt 1963; O. Capitani, Imminità vescovili ed ecclesiologia in età „pregregoriana“ e „gregoriana“. L’avvio alla restauratione, Spoleto 1966; J. Ziese, Historische Beweisführung in Streitschriften des Investiturstreites, München 1972; K.F. Morrison, The Investiture Controversy. Issues, Ideals, and Results, New York 1978; U.R. Blumenthal, Der Investiturstreit, Stuttgart 1982; J. Vogel, Gregor VII. und Heinrich IV. nach Canossa. Zeugnisse ihres Selbstverständnisses, Berlin 1983; M. Stroll, Symbols as Power. The Papacy following the Investiture Contest, Leiden 1991; J. Miethe, A. Bühler, Kaiser und Papst im Konflikt. Zum Verhältnis von Staat und Kirche im späten Mittelalter, Düsseldorf 1988; C. Morris, The Papal Monarchy. The Western Church from 1050 to 1250, Oxford 1989; W. Hartmann, Der Investiturstreit, München 1993.

[iii] Y. Congar, Der Platz des Papstums in der Kirchenfrömmigkeit der Reformer des 11. Jahrhunderts, w: J. Daniélou, H. Vogrimler, Sentire Ecclesiam. Das Bewußtsein von der Kirche als gestaltende Kraft der Frömmigkeit, Freiburg 1961, 196-217, 215.

[iv] Roman Brandstaetter, Litania do Ducha Świętego, w: http://www.guadalupe.opoka.org.pl/prowadzmnie/wiersze6.html#litania.

Polityka cookies

Ten serwis korzysta z plików cookies do przechowywania informacji na twoim komputerze.

Czy akceptujesz?